Które pozycje seksualne wymagają dużej sprawności fizycznej, a które są dla leniwych?

Które pozycje seksualne wymagają dużej sprawności fizycznej, a które są dla leniwych?

Muskulatura i gibkość nie zastąpi nam wrażliwości oraz znajomości ciała – własnego i partnera. Trudno jednak zaprzeczyć, że seks jest aktywnością, która wymaga dość dużej sprawności fizycznej. Szczególnie wtedy, gdy chcemy eksperymentować w trakcie erotycznych igraszek. Wybraliśmy 7 propozycji dla wielbicieli seksu akrobatycznego i 5 układów dla leniwych kochanków.

Na wstępie warto zaznaczyć, że część z przedstawionych pozycji może prowadzić do bolesnych urazów. Jeżeli mamy ochotę eksperymentować, to działamy na własną odpowiedzialność. Druga uwaga techniczna dotyczy rodzaju penetracji: wszystkie opisane pozycje odnoszą się do stosunków waginalnych, a tylko niektóre są uniwersalne, a co za tym idzie dostępne również dla wielbicieli seksu analnego. Wybór jest kwestią indywidualną.

Erotyka z figurami: 7 ekstremalnych pozycji seksualnych

Kiedy pierwszy raz trafiają nam do ręki karty erotyczne z pozycjami z Kamasutry, oglądaniu niektórych towarzyszy autentyczne zdziwienie: czy to w ogóle możliwe? Oto siedem pozycji, które w pełni zasługują na miano ekstremalnych:

- 69 w pozycji stojącej – absolutna faworytka wśród najbardziej wymagających fizycznie pozycji seksualnych: kobieta obejmuje nogami szyję mężczyzny, przyciska łono do jego twarzy i zwiesza się swobodnie w dół na tyle, aby móc wziąć do ust członek partnera – pozycja wymaga od mężczyzny dużej siły i przyjęcia stabilnej postawy, natomiast kobieta powinna być lekka, wysportowana i posiadać pełne zaufanie do kochanka,

- taczka – pozycja znana w wersji aseksualnej z lekcji wychowania fizycznego: kobieta układa się na brzuchu na podłodze z rozłożonymi nogami i podpiera się na wyprostowanych rękach, a partner unosi ją za uda, a następnie, podtrzymując w biodrach, wprowadza członek do pochwy,

- taczka odwrócona – pozycja przypomina klasyczną „taczkę”, lecz kobieta ustawiona jest twarzą do góry i podpiera się rękami trzymanymi za plecami, a nogi zaplata na biodrach partnera,

- taczka boczna – nazywana jest też poetycko napiętą cięciwą: partnerka podparta na jednej ręce (w ustawieniu bocznym) obejmuje udami udo partnera (prawe, jeżeli podpiera się na lewej ręce i na odwrót), a drugą dłoń opiera na biodrze partnera – mężczyzna jedną ręką podtrzymuje od dołu klatkę piersiową partnerki, a drugą jej wyżej ustawione udo,

- most – można się zastanawiać, czy w tym przypadku chodzi jeszcze o seks, czy tylko o wyczyn: partner robi mostek w taki sposób, aby penis we wzwodzie był najwyżej ustawioną częścią ciała, a partnerka dosiada mężczyznę, podpierając się rękami o jego brzuch, a czubkami palców u nóg o podłoże – wykonalna jest też zamiana miejsc, co może wydawać się nieco łatwiejsze, o ile pani jest odpowiednio wygimnastykowana i elastyczna,

- penetracja w zwisie – nie chodzi o problemy z potencją, lecz o zwisanie partnerki na drążku lub gałęzi (dobry pomysł na higieniczny seks w plenerze) z nogami zaplecionymi na talii partnera – pozycja wymaga albo dużej krzepy partnerki, albo idealnego zgrania wzrostu, w przeciwnym razie może zakończyć się na kilku mało satysfakcjonujących ruchach frykcyjnych,

- szpagat – partnerzy stają naprzeciwko siebie, kobieta unosi jedną nogę do pionu, opiera stopę na ramieniu mężczyzny i przysuwa się do niego jak najbliżej – wersja dla nieco mniej wygimnastykowanych pań wymaga uniesienia nogi zgiętej w kolanie.

Wszystkie opisane pozycje, nawet wtedy, gdy nie uda się ich wykonać, zapewniają dużo frajdy. Nie ma jednak gwarancji, że ciekawość zaprowadzi nas prosto do orgazmu. 

Seks dla leniwych: 5 najwygodniejszych pozycji seksualnych

Jednych ekscytuje spożywanie trującej ryby fugu, inni wolą sycący schabowy z kapustą i tłuczonymi ziemniakami. W seksie jest podobnie. Oto pięć pozycji seksualnych, w których nie trzeba się napracować, a można zaliczyć prawdziwy orgazm:

- łyżeczki – najbardziej satysfakcjonujący banał, jaki kiedykolwiek w seksie wymyślono, czyli mężczyzna układa się za plecami leżącej na boku kobiety: pozycja zapewnia łatwość penetracji, pozwala pieścić biust i łechtaczkę, masować członek i całować się – jest to do tego stopnia leniwy układ, że po orgazmie można zasnąć bez zmiany wygodnej pozycji,

- na misjonarza – opis nie jest raczej potrzebny: pani może nie robić nic (poza czekaniem na finałową eskalację przyjemności), pan nadaje tempo wedle uznania lub zachęt partnerki – jeżeli chcemy podzielić się trudami walki o orgazm pół na pół, wystarczy przetoczyć się bez rozplatania kończyn i zamienić górę z dołem,

- jeździec tyłem i przodem – jeżeli w pozycji „na misjonarza” zamieniliśmy się miejscami, to wystarczy, aby pani wyprostowała się i mamy pozycję „na jeźdźca”, która zapewnia pełne lenistwo mężczyznom i pełną kontrolę kobietom – modyfikacja warta spróbowania jest ustawienie się kobiety tyłem do partnera i wsparcie dłoni na jego udach

- 69 – klasyczna pozycja „69”, czyli leżąca, a dla leniwych kochanków koniecznie na boku, to doskonała propozycja dla smakoszy uwielbiających długi seks oralny – bardzo ekscytującym urozmaiceniem i świetnym wyjściem do różnych szaleństw łóżkowych jest „69” z partnerką na górze (wstęp do pozycji „na jeźdźca”) lub na dole (gra wstępna do „głębokiego gardła”),

- na pieski – bardzo dogodny układ dla partnerki, który zapewnia bardzo głęboką penetrację, a jednocześnie pozycja w pełni satysfakcjonująca dla partnera – można łatwo przejść do pozycji leżącej i ograniczając się zaledwie do nieznacznych ruchów biodrami uzyskać naprawdę mocny orgazm.

Jak przekonać partnera do eksperymentów?

Akrobacje łóżkowe wymagają nie tylko kondycji fizycznej i dobrego wygimnastykowania, ale też ciekawości i otwartości na erotyczne eksperymenty. Często zdarza się tak, że jeden z partnerów bardzo chciałby spróbować czegoś nowego, ale ma problem z przekonaniem drugiej osoby. Sposobem na przełamanie nieśmiałości mogą być różnego rodzaju gry erotyczne. Już tak prosty gadżet, jak kości do gry z pozycjami seksualnymi, może stać się czytelnym sygnałem, że potrzebujemy odmiany albo wręcz wskazaniem, na jakich pozycjach najbardziej nam zależy.

Pozytywny efekt powinno też wywołać wspólne oglądanie filmów erotycznych, a nawet pornograficznych. Możemy zaproponować partnerowi seans, który stworzy odpowiednią atmosferę do podjęcia odważniejszych form współżycia. 

Chroń kręgosłup i prącie

Określenia „ekstremalne” nie używaliśmy wobec pozycji seksualnych na wyrost: wiele z nich jest zarezerwowanych dla osób uprawiających jogę, wysportowanych i doskonale wygimnastykowanych. Bez odpowiedniego przygotowania, próba zrobienia „mostu” czy uprawiania seksu oralnego w pionowej pozycji „69” może zakończyć się nadszarpniętymi ścięgnami uszkodzeniem kręgosłupa, ale też bardzo nieprzyjemnym urazem, jakim jest złamanie prącia.

Urazy kręgosłupa i kończyn pozostają najczęściej w czasie uprawiania seksu na stojąco. Szczególnie ryzykowne są pozycje, w których jeden z partnerów utrzymuje cały ciężar drugiej osoby: wystarczy chwilowa utrata równowagi, aby zakończyć erotyczną gimnastykę wypadnięciem dysku czy skręceniem stawu. 

Choć wydaje się to absurdalne, bo przecież nie można złamać organu, który nie ma kości, to złamanie penisa jest jak najbardziej możliwe. Co ciekawe, gdy dochodzi do urazu, można usłyszeć charakterystyczny dźwięk łamanej gałęzi. Powstaje on w momencie pękania ciał jamistych, czyli otaczających cewkę moczową rurek z tkanki łącznej. Wzwód jest możliwy dzięki wypełnieniu ciał jamistych krwią. Gdy członek jest twardy, gwałtowne zgięcie może spowodować rozerwanie ciał jamistych, a w jego następstwie bardzo bolesne krwiaki. Ich usunięcie jest możliwe wyłącznie operacyjnie.

O dziwo, ten nieprzyjemny uraz nie przytrafia się tylko przy jakichś bardzo wymyślnych układach erotycznych. Najczęściej dochodzi do niego w czasie uprawiania seksu w pozycji „na jeźdźca”. Nie mniej urazowa jest pozycja „na pieski”. Jest ona ryzykowna także dla kobiet: współżyjąc z partnerem obdarzonym znacznych rozmiarów penisem, mogą doznać bolesnych uszkodzeń śluzówki na skutek silnego nacisku na ścianki pochwy. Bardzo ryzykowny dla mężczyzn jest seks z partnerką siedzącą na twardym krześle czy blacie stołu: niedokładne pchnięcie może sprawić, że penis nie trafi do pochwy, lecz zostanie boleśnie pokiereszowany o twarde podłoże. Co prawda złamania penisa są bardzo rzadkie, jednak nie należy ich lekceważyć. Jeżeli będziemy mieli pecha, to stracimy możliwość uprawiania seksu na wiele tygodni.

Leave a Reply

All fields are required

Name:
E-mail: (Not Published)
Comment: